Kilka dni temu oglądając TVN24 dowiedziałem się o tym, że polskim pracownikom w Irlandii tamtejsi pracodawcy nie pozwalają rozmawiać po polsku. Dzisiaj temat ten znalazł większą ilość odbiorców dzięki materiałowi w Wiadomościach TVP. Po obejrzeniu go uznałem, że czas w końcu coś na ten temat napisać.
Przypominam sobie w tym momencie podobną sprawę sprzed kilku miesięcy. Pewna szczecińska firma świadcząca usługi call center w języku niemieckim zabroniła swoim pracownikom używać języka polskiego w godzinach pracy. Podobno niemieccy klienci skarżyli się na odbywające się w tle rozmowy w jakimś wschodnioeuropejskim języku. Oburzony zakazem pracownik zbuntował się za co został zwolniony. Ale jak to dzielny Polak walczący – nie zostawił tego. Wytoczył proces firmie i otrzymał odszkodowanie w wysokości 4 tys zł.
Obecnie jesteśmy świadkami podobnego procederu. Przez ostatnie lata głównym miejscem pracy dla Polaków stała się Irlandia i Wielka Brytania. Prawdopodobnie, gdyż sam nie mogę tego potwierdzić, nasz język jest tam obecny na każdym kroku. I nagle źli pracodawcy irlandzcy zabraniają w godzinach pracy rozmów po polsku. A my przecież chcieliśmy budować tam drugą Polskę, nic dziwnego… łatwiej to zrobić tam niż tu. Tam, gdzie przepisy są bardziej ludzkie i szanse większe. Ale wracając do tematu. Osobiście uważam, że skargi Polaków są bezpodstawne. Jeżeli nie pasują im warunki dyktowane przez irlandzki rynek pracy to mogą wrócić do Polski – tutaj nikt nie będzie im zabraniał używać naszego języka. Jeżeli zaś chcą tam zostać – muszą uznać pewne zmiany w codziennym życiu.
Chciałbym abyśmy pamiętali, że w każdym kraju społecznością najważniejszą jest społeczność rdzenna. I tak oto może ona dyktować różne warunki tak długo, jak są chętni aby je spełnić. Dla przykładu nie wyobrażam sobie aby wzbudziło wielką sympatię wśród rodaków gdyby nagle na ulicach Warszawy dominować zaczęli obywatele Chin czy Rosji. Zaś podczas zamawiania hamburgera w McDonaldzie prócz polskiego słyszelibyśmy w tle turecki. Wiem, wiem – są to przykłady z cyklu sci-fi. Ale zawsze przydaje się pewne odwołanie do wyobraźni i postawienia siebie samego w takiej pozycji, w jakiej stawiamy innych.